• Wpisów:7
  • Średnio co: 233 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 23:37
  • Licznik odwiedzin:2 142 / 1870 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
opowiadanie:
Część 3.

15:18 haha śmieje się z tej godziny.. dlaczego 18 a nie 20? dobra dosyć o tym.. lepiej niech zacznę myśleć dlaczego nie ma jeszcze Ashley'a jest już 15:30.. może tylko chciał się ze mnie ponabijać.. teraz siedzi na kanapie przed telewizorem i śmieje się ze mnie.. nie.. o czym ty myślisz?? Jessico..

-hej.. -powiedział Ashley stojący za mną.
-hej. -odpowiedziałam.
-przepraszam, że się spóźniłem ale auto się zepsuło i musiałem, jechać metrem a tam było pełno ludzi i..
-nie musisz się tłumaczyć.. To tylko parę minut..
on tylko podniósł prawy kącik ust..
-to może pójdziemy gdzieś?
-jasne.. tylko gdzie?
-hmm.. może do jakiejś kawiarenki.. całkiem niedaleko jest przytulna kawiarnia..
-dobrze. -powiedziałam tylko tyle bo w ogóle nie wiem o czym mam z nim rozmawiać..
poszliśmy w ciszy.. w niecałe 10 minut byliśmy na miejscu.. zamówiliśmy kawę i usiedliśmy.
siedzieliśmy w ciszy przez 5 minut.

-eee... muszę iść do łazienki..-powiedziałam i poszłam.
boże.. po jakiego grzyba się zgodziłam, żeby z nim się spotkać? nawet nie wim o czym gadać.. on z resztą też..

------------------------------------------------
PERSPEKTYWA ASHLEY'A
GODZINĘ WCZEŚNIEJ
------------------------------------------------

-Kurwa!!-warknąłem- Odpal!
-Ashley, nie denerwuj się na to biedne auto.. Przecież wiesz, że od wczoraj jest zepsute-powiedział śmiejąc się CC.
-kurwa.. Zapomniałem.. -powiedziałem i wyszedłem z auta.-pozostaje mi metro..
Szybkim krokiem poszedłem w stronę metra. Muszę zdążyć na spotkanie z Jessicą..
------------------------
Wszedłem do pojazdu, oczywiście nie obeszło się bez krytykowania mojego wyglądu.. Biedne dzieci.. Czasami jak widzę ich przerażenie na mój widok to aż przykro się robi..
------------------------
Zdążyłem.. Nie.. Jest już 30 po piętnastej..
-hej..-powiedziałem do Jessici
odpowiedziałem tylko cichym "hej".
-przepraszam, że się spóźniłem ale auto się zepsuło i musiałem jechać metrem a tam było pełno ludzi i.. -zacząłem się tłumaczyć.
-nie musisz się tłumaczyć, to tylko parę minut..-powiedziała spokojnie.
Potem poszliśmy do kawiarni. Nie było za bardzo tematu do rozmowy..
-przepraszam, muszę iść do łazienki.-powiedziała Jessica, odprowadziłem ją wzrokiem.
W głowie mam cały czas widok jej w krwii..tamtego dnia kiedy nasz "szofer" wjechał na nią.. to była moja wina.. ja się upiłem i biłem się z nim.. sam nie wiem o co poszło.. Ale przez moja głupotę ona cierpiała 3 miesiące..
------------------------------------------------
Usiadłam na krześle i zaczęłam pić kawę..
-wiesz.. chciałem Cię przeprosić..-zaczął Ash.
-Ale za co?
-bo trzy miesiące temu byłem piany i to przezemnie nasz bus wjechał w Ciebie..
-aha.. ok..
-co? Nie jesteście zła?
-nie... Było.. Minęło..
atmosfera się rozluźniła i w ogóle.. rozmawialiśmy przez 2 godziny a potem poszłam do domu.

------------------------
Sorry, że takie głupie
coś wyszło ale kompletnie
nie miałam pomysłu na
ten rozdał..
 

 
hej.. dziś postanowiłam coś napisać :)
ok..
część 2:
kompletnie nie potrafię zasnąć.. ciągle myślę o moim chłopaku.. raczej już byłym.. czuję jak jedna samotna łza spada mi po policzku.. spływa niżej i niżej by wkońcu spaść na pościel.. w sumie to nie wiem co o tym wszystkim myśleć.. mój chłopak zdradza mnie, zostaję potrącana przez moich idoli.. co za życie.. jednego dnia masz wszystko.. swoją miłość.. szczęście.. a drugiego dnia wszystko tracisz.. druga łza powoli spada, potem trzecia, czwarta..
do pokoju ktoś wszedł.. ciekawe kto to może być.. szybko wytarłam, żeby nikt ich nie widział..
przed sobą zobaczyłam Tyler'a.. a ten skurwysyn co tu robi! - hej.. chciałem cię przeprosić..- zaczął mówić - wiedziałem, że masz wypadek bo było w telewizji o tym, że Black Veil Brides potrącili Jessice Black. Pomyślałem, że to możesz być ty i szukałem szpitalu w którym.. -nie dane było mu dokończyć..
-wyjdź! proszę cię wyjdź.. nie dosyć ci, że tyle problemów mi narobiłeś?! nie wystarczy ci to, że leżę teraz cala w gipsie?!-mówiłam szybko, łzy znowu napływały mi do oczu..
-ale.. ale co z nami?
-jakimi nami? "nas" już nie ma i nie będzie..
-ale..
-żadnych ale! jak tylko będę w stanie stąd wyjść to wyjeżdżam.. mam nadzieję, że die więcej nie zobaczymy.. żegnam!-mówiłam coraz głośniej..
wyszedł bez żadnego słowa.. nawet nie starał się o to żebyśmy znowu byli razem.. co ja w nim widziałam? dlaczego to właśnie mi się musiało wydarzyć? w czym zawiniłam?
------------------------
3 miesiące później..
------------------------
zwolniłam się z pracy.. mam wystarczająco pieniędzy, żeby wyjechać do.. sama nie wiem dokąd.. i żeby przeżyć jakoś przez parę miesięcy.. potem znajdę pracę.. siedząc na łóżku z sluchawkami w uszach przeglądałam właśnie twitter'a.. w końcu nie było mnie całe 3 miesiące oo proszę.. nowi obserwujący chwila.. Jest ich o 36589 więcej niż wcześniej.. wszyscy to jacyś normalni ludzie chwila.. chwila.. jeden ma niebieski haczyk.. wow ktoś sławny mnie obserwuje.. jaki zaciesz.. chwila.. chwila.. chwila przecież to Ashley Purdy o.O OMfG!! chwila.. chwila.. chwila.. chwila.. mam jedną wiadomość prywatną od.. Ashley'a.. chyba boję się przeczytać.. serce mi wali.. <bez skojarzeń xd> odważyłam się kliknąć.. wow cóż za wyczyn..
treść wiadomości:
Hey.. To ja o ile mnie pamiętasz.. ~jak mogłabym nie pamiętać..~ widzę, że długo nie wchodzisz na internet.. (wiem bo widzę, że przez 3 miesiące nie dodajesz twettów..) jak kiedyś tu wejdziesz to proszę odpowiedz mi na tego twetta lub zadzwoń do mnie ;)
btw. całkiem dużo mogę się tu dowiedzieć o tobie uszatku..

nie no, nie mogę.. przeczytał moje starego twetta.. jeszcze jak kiedyś mój były mnie tak nazywał.. ja pierdole.. on prawie wszystko o mnie wie..
jaka ja mądra jestem.. zgubiłam tą kartkę z numerem telefonu od Ashley'a
no dobra zostaje mi odpisanie mu na wiadomość:
Hej.. Jak mogłeś to wszystko czytać?! Chyba zaraz zapadnę się pod ziemię.. sorry, że dopiero teraz odpisuję ale w szpitalu nie było neta..
kliknęłam w przycisk "wyślij"..
ok teraz pozostaje nadrobić zaległości w czytaniu twettów innych.. czytałam, czytałam i czytałam .. W końcu doszła do "końca"
Chwilka.. Mam wiadomość.. Dostałam ją godzinę temu.. jezu.. Ale tan czas leci..
Treść wiadomości:
Hej.. Już myślałem, że nie odpiszesz mi.. co ty na to żeby spotkać się dziś?
Odpisałam:
Eee.. dziś nie mam czasu..
od Ash'a:
Nie ściemniaj.. podaj mi adres to przyjadę do ciebie ;*
Ja:
ok.. wysypisko śmieci, kontener numer 96..
Ash:
Ale ja się poważnie pytam..
Ja:
No a ja poważnie odpowiadam..
Ash:
Proszę.. Napewno ci się nudzi.. Zabrałbym cię na jakaś kawę czy coś..
Ja:
ok.. Przyjdź na ulicę Halloweenową*.. koło fontanny..
Ash:
Robisz sobie jaja?
Ja:
Nie.. Serio teraz mówię.. Nie wiesz gdzie to jest? Podpowie, że to jest w Hollywood..jak masz GPS'a to weź go użyj..
Ash:
Ok.. To będę tam o 15:18 czekam ;*

Co?? Czemu o 15:18?
Już nie opisałam nic.. Jest 12:00 mam całe 3 godziny.. W spokoju wykąpałam i ubrałam to:

Wyszłam powolnym spacerkiem ze sluchawkami w uszach.. dotarłam na miejsce.. Była dopiero 14:30, usiadłam na ławce i oglądałam piękny widok..

------------------------------------------------
Ok.. Koniec rozdziału :)
Mam nadzieję, że się spodobało.. ;*

*- hallowenowa ulica jest zmyślona i chyba takiej nie ma xd
 

 
sorry.. dziś też nic nie napiszę..
narazie nie będę wchodzić na tą stronę..
 

 
eee.. dziś nie napiszę rozdziału bo nie mam pomysłu w ogóle na nic.. sorry..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
rozdział 1.

obudziłam się dopiero o 16:30
usłyszałam jakieś krzyki..
-zdzichu!! nie zostawiaj mnie!! słyszysz?! proszę!! nie odchodź!!
na korytarzu ktoś właśnie został zamordowany.. jak to możliwe?? w szpitalu?? o mój Boże.. ten świat robi się coraz gorszy.. nie świat tylko ludzie którzy na nim są.. nie obwiniajmy naszej kochanej Ziemi..
to okropne.. ta pani miała z 80 lat.. teraz jej mąż (chyba) zginął.. wszystko widziałam z łóżka.. szkoda tylko, że nie mogę wstać i pomóc tej pani..
teraz nie będę mogła spokojnie zasnąć..
do mojej sali wszedło pięć osób.. chwila.. chyba ich już widziałam.. tak!! oni mnie potrącili.. i.. o mój kochany Boże!!! to Black Veil Brides we własnej osobie!!
-hej..-powiedział Jinxx.-przyszliśmy zobaczyć jak się czujesz i przeprosić Ciebie..
-eee...-nic nie mogłam z siebie wydusić..
-kurwa!! co myśmy zrobili??!! chyba ma coś z gardłem!! nie będzie mogła mówić już do końca życia!!- zaczął drzeć się CC.
-nie... spoko.. nic mi nie ma..-zaczęłam coś mówić..-a tak w ogóle to dziękuje..
-za co? -zapytał się Andy.-przecież mogłaś zginąć..
-za to, że jesteście teraz przy mnie..-powiedziałam po cichu..
-wiesz.. ja się bardzo cieszę, że tu jestem- powiedział Ash.-a tak przy okazji, to bardzo ładna jesteś.. wiesz?
-eee... dziękuje..-powiedziałam cicho..
-a czemu tak cicho mówisz?-zapytał się Jake.
-sama nie wiem..-telefon zaczął dzwonić i rozległ się dźwięk piosenki "Never Give In"
-przepraszam.. czy mógł by mi ktoś podać telefon?
Andy wziął go i mi podał..-proszę-powiedział. ja odpowiedziałam cichym "dziękuję"
na wyświetlaczu pokazało się zdjecie Tyler'a, widząc to wyłączyłam telefon..
-czemu nie odbierzesz?-zapytał się Jinxx..
-nie ważne..-odpowiedziałam.
-dobrze.. widzimy, że nic Ci nie ma.. Może pójdziemy sobie już..-mówił Jinxx-potem może jeszcze wpadniemy..
-dobrze..
wszyscy wyszli został Ash.
-to jakbyś chciała porozmawiać albo jakbyś potrzebowała pomocy..-położył mi swoją wizytówkę na łóżku.
-ee.. dziękuje..
-to do zobaczenia..-powiedzial i wyszedł..
na wizytówce pisał jego numer telefonu, adres email i miejsce zamieszkania.. włożyłam ją do szafki i poszłam spać.

------------------------------------------------
napisałam pierwszy rozdział :)
ale drugi będzie dopiero w sobotę..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
prolog:

biegnę.. uciekam.. jak najdalej od niego.. od mojego chłopaka.. raczej byłego chłopaka..
po tym co mi zrobił nie wiem czy dam radę jeszcze żyć.. nie wiem co robić.. widziałam jak robił to z inną a potem mówił, że "to nie jest tak jak myślisz".. taa... widziałam swoje.. po co w ogóle chłopaki tak mówią? dlaczego oni to robią? chyba nigdy nikomu już nie zaufam.. Tyler był jedyną osobą która trzymała mnie przy życiu.. nie mam dla kogo już żyć.. teraz biegnę przed siebie, jest ciemno.. zimno.. płatki śniegu lecą niczym szalone.. prawie nic przez nie nie widać.. nawet nie wiem czemu biegnę.. wbiegłam na ulicę.. nagle widzę światła.. wielki bus zaczął hamować..
ja zdezorientowana stanęłam i patrzyłam jak wryta.. bus uderzył we mnie.. upadłam.. z pojazdu wybiegło 6 osób..
-ej!! dzwoń na pogotowie!!
-ok. ok. już..
zasnęłam.. chyba.. może umarłam a może tylko śpię.. nie wiem sama.. jest tylko ciemność..
------------------------------------------------
obudziłam się w szpitalu.. co się w ogóle stało?
aha już pamiętam.. uciekałam od Tyler'a po tym co zrobił.. i uderzyło we mnie coś..
mam nogę i rękę w gipsie i chyba coś z żebrami, strasznie mnie bolą..
nikogo nie ma przy mnie.. co ja sobie myślę.. i tak nie zasługuę na to żeby żyć.. nie mam mamy i taty.. wychowałam się w bidulu (dom dziecka-jak ktoś nie wie..) nie wiem czy żyją.. nigdy ich nie widziałam.. od dwóch lat mieszkam sama w domu, a rok temu poznałam właśnie Tyler'a. był cudowny.. do tego czasu.. mam 20 lat.. pracuję jako architekt wnętrz i ogrodów.. zawsze o tym marzyłam.. słucham post-hardcor'u, scream'u i takich tam.. moim ulubionym zespołem jest Black Veil Brides.. chciałam pojechać kiedyś do L.A. ale bałam się.. sama się wiem czemu..
wracając do rzeczywistości..
leżę sobie w łóżku.. sama..
5 minut później..
-dzień dobry-powiedział doktor.
-dzień dobry-odpowiedziałam cicho..
-a więc.. ma pani złamaną rękę i nogę -jakbym się nie domyśliła -.- - oraz 2 żebra..-mówił szybko.
-a kiedy mnie wypuścicie?
-myślę, że jutro będzie mogła pani pójść już do domu..
-dobrze dziękuje..
lekarz odwrócił się i wyszedł.. była pora obiadu, jakaś pani dała mi zupę która w ogóle nie miała smaku.. po tym "cudownym" obiedzie położyłam się spać.

------------------------------------------------
prolog napisany :)
mam nadzieję, że się podoba..
jeżeli w ogóle ktoś to przeczytał to dziękuje
:)
------------------------------------------------
nie wiem co ile będę dodawać kolejne
rodziały ale myślę, że około raz na tydzień
wiecie szkoła i te sprawy..
 

 
witajcie !!
to jest mój blog z opowiadaniem (oczywiście zmyślonym) o Black Veil Brides oraz pewnej dziewczynie ;)
zapraszam do czytania :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›